Meksyk kojarzy nam się nie tylko ze wspaniałymi wakacjami, piaszczystymi plażami Cancun, turkusową wodą w Playa del Carmen (o tym miejscu napiszę już niedługo) i Morzem Karaibskim, ale również z tequilą oraz, może mniej znanym w Polsce, mezcalem. Tymczasem to tequila jest odmianą mezcalu, który jest prawdziwie narodowym alkoholem meksykańskim.

Tequila aquavit

Meksyk kojarzy nam się nie tylko ze wspaniałymi wakacjami, piaszczystymi plażami Cancun, turkusową wodą w Playa del Carmen (o tym miejscu napiszę już niedługo) i Morzem Karaibskim, ale również z tequilą oraz, może mniej znanym w Polsce, mezcalem. Tymczasem to tequila jest odmianą mezcalu, który jest prawdziwie narodowym alkoholem meksykańskim.

Mezcal robi się z rdzenia kaktusa agawy. Tequilę ze sfermentowanego soku kaktusa agawy niebieskiej – wyłącznie tej! Niegdyś, jeszcze w czasach, jak to się mówi, prekolumbijskich, czyli przed odkryciem Ameryki przez Krzysztofa Kolumba, miejscowa ludność nie umiała destylować soku i uzyskiwać mocnych alkoholi. Pili jedynie naturalnie sfermentowany sok z agawy, który miał moc 6 procent. Ot takie, agawowe piwko. Dopiero Hiszpanie w XVII wieku nauczyli Indian procesu fermentacji i tak rozpoczęła się produkcja mezcalu. Tequila, tak dziś popularna na całym świecie, powstała dopiero w 1974 roku. No i kolejna ciekawostka. Dziś w butelkach mezcalu na dnie znajduje się robak, a konkretnie  larwa ćmy z gatunku hypopta agavi, żerująca właśnie na agawie. Wygląda to ciekawie, smaku to za bardzo nie zmienia, ale tak naprawdę nie ma to nic wspólnego z tradycyjną metodą wyrobu mezcalu. Robaki zaczęto wrzucać do butelek około 1940 roku wyłącznie z powodów marketingowych. Dziś tak odróżnia się mezcal od tequili, w której robaka nie uświadczycie. Do niektórych gatunków mezcalu wrzuca się obecnie skorpiony. Uwaga! Butelkę oczywiście się opróżnia, ale robaka się nie zjada J

Destylarnie tequili można zwiedzać. Mieszczą się w stanie Jalisco, w środkowym Meksyku.  Tam też rosną agawy, z których robi się rocznie 200 milionów litrów tego narodowego, meksykańskiego napoju. Z dworca kolejowego w Guadalajara wyrusza codziennie Tequila Express. Specjalny, sześciowagonowy pociąg turystyczny ciągnie lokomotywa z 1965 roku. W trakcie podróży trwa degustacja tequili. Gra orkiestra mariachi. Rozmowy pasażerów stają się coraz bardziej serdeczne… Jak mówią okrutne statystyki, każdego dnia w tym pociągu wypija się 100 litrów tequili… Na szczęście pociąg jest ściśle strzeżony, a w jednym z przedziałów czuwa lekarz J Pasażerowie zwiedzają na przystankach hacjendy, w których produkuje się tequilę. W drodze powrotnej serwowana jest tylko kawa i woda. Pociąg, jak niektórzy żartują, zmienia nazwę na Tequila Café.

Wszyscy wiemy, że tequilę piję się z cytryną i solą. Sól zlizuje się z dłoni, wypija tequilę i „zagryza” cząstką cytryny. Ale prawdziwi Meksykanie sól strącają na podłogę, wypijają kieliszek, a cytrynę wyciskają na głowę…J

I jeszcze jedna istotna sprawa. Czyli pieniądze. Oczywiście we wszystkich ofertach all inclusive w barach tequili nie zabraknie. Nie zabraknie też doskonałych koktajli na bazie tego alkoholu. Warto bowiem pamiętać, że to dość zdradliwy napój i lepiej uważać… W lokalnych sklepach jest dwa razy taniej niż w Polsce. Oczywiście są tequilę, których ceny sięgają 600, a nawet 1000 PLN… Jest to zazwyczaj alkohol, który starzeje się w dębowych beczkach,  przeznaczony dla znawców i kolekcjonerów.

Warszawa, 17.08.2016,  13.43

Pobierz bezpłatną aplikację TUI