No i zaczęło się od nowa. Tym razem pod tytułem 2013.

Nowy Rok to oczywiście nowa szansa. Jednak żeby zdefiniować szansę, najpierw należy popatrzeć na punkt odniesienia, czyli na rok 2012. No i tu, w naszym przypadku, pojawia się już pierwsza niespójność:

My w TUI rozpoczynamy rok obrotowy od 1 października a kończymy go 30 września, czyli dla nas nowy rok zaczął się już 3 miesiące temu.

Stary rok, czyli okres od października 2011 do września 2012, zakończyliśmy obrotem na poziomie 586 milionów złotych patrząc tylko i wyłącznie na obroty na pakietach turystycznych z wylotami z Polski. Jeśli dołączymy również sprzedaż wycieczek z wylotami z lotnisk niemieckich to obróciliśmy ponad 634 milionów złotych.

Patrząc na obrót z roku poprzedniego jest to przyrost o ok. 40%, jako że w 2010/11 obróciliśmy nieco ponad 400 milionów złotych na wylotach z polskich lotnisk. To jest z naszego punktu widzenia bardzo dobry wynik. Jesteśmy z niego tym bardziej zadowoleni, ponieważ równocześnie udało nam się poprawić wynik naszej działalności gospodarczej o 5 milionów złotych (oficjalne informacje dotyczące zaudytowanych wyników TUI Travel PLC do wglądu tutaj).

Poprawa wyniku o 5 milionów może wydawać się słabym osiągnięciem. Przy ocenie tej poprawy trzeba jednak zauważyć jedną istotną kwestię: wynik całej branży turystyki wyjazdowej w roku 2012 ulegnie w stosunku do roku 2011 pogorszeniu a w najlepszym wypadku będzie stabilny. Główną przyczyną, powiedzmy pozytywnie, braku poprawy rentowności branży turystyki wyjazdowej była zbyt duża pojemność oferowana zarówno w sezonie zimowym jak i na początku sezonu letniego.

Duża oferta miejsc w samolotach doprowadziła do zwariowanej wyprzedaży w cenach dalekich od pokrycia kosztów zmiennych imprezy, czyli koszt miejsca w samolocie razem z kosztem pobytu w hotelu łącznie z kosztem sprzedaży były dla większości wylotów prawie do końca czerwca wyższe niż ceny sprzedaży produktów. Koszty marketingu i centrali pozostały w tym wypadku niepokryte. Te straty zostały wyrównane w lipcu, sierpniu i wrześniu, jednak skumulowany wynik tych trzech pozytywnych miesięcy nie pozwolił w sumie przewyższyć straty tak wysoko, aby przebić w sumie wynik roku poprzedniego.

Jak pisałem powyżej, od trzech miesięcy jesteśmy w nowym roku obrotowym – sezonie zimowym. Na podstawie doświadczeń z roku ubiegłego, w obecnej zimie doszło na rynku do silnej konsolidacji oferty przelotowej. Ograniczenie oferowania ma na celu zmniejszenie prawdopodobieństwa obniżania cen do poziomu poniżej kosztów zmiennych. I to obecnie bardzo ładnie działa. Tak, wiem, że to znaczy iż przeciętne ceny, które oferuje się Klientowi są wyższe niż w roku ubiegłym, no ale tak działa rynek; tych, którzy oferowali zbyt dużo produktów poniżej kosztów już na rynku nie ma.

Pierwszym, wiarygodnie mierzalnym efektem tego działania są statystyki wyjazdowe z listopada 2012, według których z Polski wyjechało ok. 15% mniej turystów niż w listopadzie 2011. Drugim efektem, o którym możemy poczytać w prasie jest to, że przeciętne marże organizatorów podróży uległy znacznemu polepszeniu poprzez unikanie typowego wyprzedażowego Last Minute. Do podobnego efektu dojdzie zapewne również w sezonie letnim. Pierwszą namiastką są obecne statystyki sprzedażowe z grudnia 2012, według których w dotychczasowym First Minute® sprzedano w Polsce ok. 24% mniej pakietów turystycznych niż w analogicznym przedziale czasowym roku ubiegłego. Jeśli styczeń w tej sytuacji mocno się nie zmieni, a na to się nie zapowiada, to dojdzie między marcem a majem do znacznej redukcji oferty miejsc na lato 2013. Nieprzewidywalna sytuacja w Egipcie – tak znaczącej destynacji dla rynku Polskiego – pogłębia ryzyko po stronie organizatorów, którzy nie będą skłonni do ryzykowania zbyt dużej oferty miejsc w samolotach na innych kierunkach.

My patrzymy z końcem grudnia na stabilną sprzedaż rok do roku, z czego na tle danych rynkowych (jakkolwiek niedokładne one są, to oddają one przynajmniej trendy) jesteśmy zadowoleni. I w tym momencie chciałbym podziękować tym, którzy już swoje wakacje zakupili. Biorąc pod uwagę powyższą argumentację była to bardzo słuszna decyzja!

Ale dosyć wywodów teoretycznych, przejdźmy teraz do praktyki, czyli do samych wakacji. W okresie First Minute® kupują przede wszystkim rodziny, także chciałbym teraz nawiązać do wakacji rodzinnych. Jakiś czas temu czytałem w online’owym wydaniu niemieckiego tygodnika Der Spiegel ciekawy artykuł o tym jak dzieci powinny spędzać czas wolny. Teraz chciałbym przytoczyć parę myśli wiodących tego artykułu, jako że wydają się mi one ciekawe, no i mają coś wspólnego z wakacjami, a dla zainteresowanych załączam link do całego artykułu.

A więc po pierwsze, ruch codzienny wpływa pozytywnie na rozwój inteligencji dziecka. Dzieci, które uprawiały sport minimum jedną godzinę dziennie, mimo tego że tej godziny brakowało do uczenia się, osiągały lepsze wyniki w szkole, niż ta druga grupa bez sportu.

Dalsze badania pokazały, że dzieci uprawiające sport były również bardziej kreatywne i miały większe umiejętności egzekucyjne, a więc umiejętności rozwiązywania problemów i sterowana własnymi działaniami i emocjami.

Po drugie, zabawa na dworze jest ogólnie jeszcze lepsza niż sport, jako że nie ciągnie za sobą mierzalności wyniku no i dochodzi efekt przygody, którą dzieci same sobie definiują i tworzą.

No i po trzecie, może najtrudniejsza teza dla większości z nas rodziców: dzieciom „opakowanym w watę”, czyli tym, które nie spędzają czasu bez opieki i nadzoru brakuje właśnie doświadczeń obchodzenia się z niebezpieczeństwem, bólem lub też strachem np. przed upadkiem. Nowoczesne place zabaw, według nowej normy europejskiej, wykluczają tylko wypadki z groźnymi lub długotrwałymi skutkami, ale małe siniaki, podrapania a nawet niekiedy złamania są już dopuszczalne.

Ciekawa zabawa przy dobrej pogodzie jest jeszcze fajniejsza, ponieważ przy dobrej pogodzie jeszcze łatwiej jest zachęcić dzieciaki żeby nie siedziały przed komputerem tylko wyszły na zewnątrz (wiem, że jest to trochę przejście „twardą ręką” do wakacji, ale chyba dopuszczalne :)). W Katalogu TUI Family znajdziecie szereg ofert w ciekawych i fajnych hotelach rodzinnych, w których dzieci będą mogły spędzić mnóstwo niezapomnianych chwil na świeżym powietrzu pod opieką rodziców jak również bez niej – pamiętajcie, że w naszych hotelach dzieci znajdują się pod opieką wykwalifikowanych polskich animatorów!

P.S.

Chciałbym od razu wspomnieć, że nie przedstawiam tu siebie jako eksperta od wychowania (bo nim zapewne nie jestem) – napotkałem jednak na bardzo ciekawy artykuł i chciałem się nim z Wami podzielić.

Z pozdrowieniami i życzeniami wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku,

Marek Andryszak

CEO TUI Poland