Marmaris wita… czyli zwiedzamy Turcję

Kleopatra inseln in Marmaris/Türkei
Autor: Yilmaz Oevuenc,      Marmaris – Turcja

Wybrzeże Egejskie uznawane jest za jeden z najpiękniejszych, najciekawszych oraz najbardziej zróżnicowanych krajobrazowo regionów Turcji. Wyjątkowość tego miejsca podkreślił nawet Herodot – grecki historyk i podróżnik, twierdząc, iż posiada ono najpiękniejsze niebo oraz najłagodniejszy klimat na całym świecie. Marmaris jest jednym z tych miejsc, które zadowoli najbardziej wygórowane i zróżnicowane oczekiwania. Zadowoli zarówno pasjonatów historii oraz sztuki, miłośników natury i przyrody, plażowiczów, imprezowiczów, smakoszy z wybrednym podniebieniem, żeglarzy oraz entuzjastów sportów wodnych.

Dzieje miasta i lokalne legendy

Już w antycznych czasach pierwsi osadnicy, Karowie, wykorzystali strategiczne położenie miasta jako bazę wojskową, które w czasach osmańskich docenił również sułtan Sulejman Wspaniały. Według miejscowej legendy sułtan Sulejman przybył do miasta z zamiarem utworzenia w nim militarnej bazy w trakcie swojej kampanii, aby ostatecznie podbić zakon joannitów na greckiej wyspie Rodos. Niestety, nie zachwycił go wygląd znajdującej się już w mieście twierdzy, i to właśnie Sulejman miał zmienić nazwę miasta na “Mimar as“, co w języku tureckim znaczy “powiesić architekta”. Inne budynki historyczne miasta pochodzące z czasów militarnych kampanii osmanów to Karawanserai, czyli zajazd obronny, w którym przejezdni, kupcy mogli się bezpiecznie zatrzymać, skorzystać z wyżywienia, opieki medycznej i innych usług.

Marmaris [TR]
Autor: Flore Silvesto Barbato, flickr.com, Marmaris

Dzisiaj niektóre pomieszczenia zabudowy wykorzystane są turystycznie jako puby, wśród których na szczególną uwagę zasługuje Sultan Bar, serwujący dania powracające smakiem i zapachem do tamtych czasów. Ich specjalnością jest potrawa o tureckiej nazwie “İmam Bayıldı” (tłum. Imam zemdlał), czyli bakłażan nadziewany warzywami. Niektórzy twierdzą, że imam zemdlał z rozkoszy po spożyciu ów potrawy; inni uważają, że imam zemdlał, kiedy po spożyciu potrawy dowiedział się ile litrów oliwy z oliwek zostało zużyte do jej przyrządzenia. Kuchni tureckiej na pewno nie można zarzucić nudy, a w połączeniu z tradycyjną architekturą miejscowych restauracji oraz niesamowitą atmosferą zachwyci nawet najbardziej wybrednych “zapaleńców kulinarnych”.

Gdzie bogata historia minionych cywilizacji łączy się z teraźniejszością

MINOLTA DIGITAL CAMERAPasjonatów dawnych kultur, czynnego zwiedzania i spacerów zainteresują  na pewno pozostałości po różnych cywilizacjach, które dawniej zamieszkiwały półwysep Bozburun.  Wystarczy tylko wynająć rower, zabrać mapę z oznaczonymi stanowiskami archeologicznymi (dostępną bezpłatnie w centrum informacji turystycznej w centrum Marmaris) i wyruszyć kilka kilometrów poza kurort. W którymkolwiek kierunku wyruszymy, zawsze natkniemy się na pozostałości po murach obronnych, fragmenty zamków, domków a nawet teatrów (polecam Amos, niedaleko Turunc’a).

Różowym dolmus’em z napisem Yalancibogaz z centrum Marmaris, za niewielka opłatą dotrzemy do portu jachtowego, a troszeczkę dalej za portem, spacerkiem w głąb lasu do jaskini Nimara, w której karyjczycy składali ofiary bogom. Interesujące jest również to, że niedaleko jaskini wieki później Osmanowie założyli małe miasteczko, którego pojedyncze ściany domków “sterczą” między drzewami po dzisiejszy dzień. Miejsce turystom nieznane, o którym wiedzą tylko miejscowi; kilka metrów za portem, w wąskiej uliczce stoi tylko mały zardzewiały znak z napisem: Nimara Cave.

Tradycyjna wieś turecka

Zacienione drzewami piniowymi oraz platanami drogi prowadzą do nieskażonych masową turystyką miejsc, i jeżeli na jeden dzień chcielibyśmy odpocząć od zgiełku nowoczesnego kurortu, pierwsza tradycyjna wioska turecka znajduje się zaledwie kilka kilometrów od Marmaris. Lokalne agencje w swojej ofercie mają jednodniowe wypady jeep safari w głąb lądu, ale najlepiej jest wypożyczyć na jeden dzień samochód i wyruszyć na własna rękę; bez pośpiechu zatrzymać się przy każdej wiosce, aby poobcować z lokalnymi mieszkańcami. Zgodnie z turecką tradycją przyjmowania gości każdy nieznajomy pukający do drzwi uważany jest za gościa przysłanego przez Boga, dlatego też powinien być godnie przyjęty. Zaproszą do środka, pokażą jak mieszkają, czym sie zajmują na codzień (rolnictwo, hodowla bydła, rękodzieło), poczęstują tureckim Çay’em i świeżo wypieczonym gözleme (placek przekładany serem owczym ze szpinakiem).

W wiosce Osmaniye koniecznie trzeba zobaczyć Muzeum Miodu Piniowego. Dlaczego koniecznie? Bo Egejska część Turcji to kraina miodem płynąca; aż 85% światowej produkcji miodu piniowego pochodzi właśnie z tego regionu.

Marmaris [TR]
Autor: Fiore S. BArbato, flickr.com,   Sprzedawca turecki

Kolejna wioska, Turgut, jest szczególnie ważna, ponieważ od lat wszystkie kobiety tam mieszkające zajmują się ręcznym tkaniem tureckich dywanów. Jest to czynność niezwykle pracochłonna, gdyż w tureckich kobiercach stosuje się węzeł gordyjski, czyli splot podwójny. Powstające niekiedy nawet kilka lat misterne tureckie kobierce, należą do najpiękniejszych i najbardziej luksusowych na świecie. Wioska Turgut jest, bez wątpienia, miejscem wspierającym tę wyrafinowaną tradycję.

W wiosce Taslica, leżącej kilka kilometrów dalej od Turgut, znajduja się pozostałości po antycznym mieście Phoinix. A sama wioska nazywana jest przez miejscowych miejscem “Tysiąca osiołków”, ponieważ przy tak wąskich i nierównych uliczkach jedynym środkiem transportu tubylców jest własnie osiołek. A więc kiedy dotrzemy do Taslic’y należy wysiąść z samochodu i przespacerować się uliczkami, a przy każdym kamiennym domku zobaczymy “zaparkowane”, spoglądajęce swymi smutnymi oczkami osiołki.

W drodze powrotnej warto zajechać do Bozburun, na południe od wioski Selimiye, bedące ośrodkiem produkującym piękne, tradycyjne, drewaniane gulety, które zabiorą odwiedzających w krótki rejs pięknymi zatokami tego koronkowego wybrzeża.