Blog turystyczny

Dzień trzeci wizyty w Meksyku. Atrakcje Riviera Maya

Nasz trzeci dzień na Jukatanie spędziliśmy na wodnych atrakcjach Riviera Maya.

Z miejscowości Playa del Carmen, w której mieszkamy, do Akumal jechaliśmy pół godziny autostradą. Akumal – to miejscowość gdzie gromadzą się nurkowie z krwi i kości. A przyciąga ich tu rafa koralowa, która znajduje się między wybrzeżem a wyspami Cozumel i Mujeres i rozciąga się od północy Jukatanu aż po Belize. Jest to drugi co do wielkości łańcuch raf koralowych na świecie.

Akumal to jednak nie tylko łatwy dostęp do rafy, ale także żółwie, które tu licznie żyją. Nazwa miasta w języku Majów oznacza „miejsce żółwi”. Są one bardzo duże, sięgają nawet metra i żyją w wodzie, a na ląd wychodzą by złożyć jaja. Nurkowanie powierzchniowe z maską i fajką w zupełności wystarczy by je podglądać. Poruszają się przy dnie, na ok. 2 m głębokości i skubią trawę, a co kilka minut podpływają pod taflę wody, by wysunąć głowę na jej powierzchnię i zaczerpnąć powietrza. Dla nas wszystkich było to nowe i fascynujące i niezapomniane przeżycie.

Rafa koralowa, o której wspominałam wyżej, jest dostępna tutaj praktycznie od brzegu. Jej kolory i bogactwo koralowców, a także liczne ryby, które przy niej pływają, robią wielkie wrażenie. Nam najbardziej podobały się ogromne płaszczki. Pływa się tu w grupach maksymalnie 12 osobowych. Grupy prowadzone są przez przewodnika oraz opiekuna, który zawsze płynie na końcu. Nie potrzeba tu wielkich umiejętności pływackich, jest to całkowicie bezpieczne, bo pływa się w kamizelkach ratunkowych, a ponadto dla osób, które pomimo tego, czują się mało pewnie, opiekun oferuję swoją asekurację.

Z Akumal pojechaliśmy dalej, około 10 min autostradą na południe. Po 10 minutach wjechaliśmy w dżunglę, która rośnie wzdłuż autostrady. Dżungla jest piękna – jako las podzwrotnikowy charakteryzuje się olbrzymim bogactwem flory. Jej kolor jest soczyście zielony. Tutejsza dżungla rośnie na wapiennym podłożu i jest nieco karłowata i niesamowicie gęsta, a rośliny to częste te, który mamy w naszych domach w Polsce w doniczkach – palmy, fikusy, filodendrony – żyjąc w naturalnych warunkach osiągają niezwykłe dla nas rozmiary i wyglądają pięknie.
Jednak to nie dżungla była tu naszym głównym celem, a cenoty. Cenoty – cóż to takiego? To przepiękne jaskinie z jeziorkami.

Jukatan wynurzył się miliony lat temu z Morza Karaibskiego i zbudowany jest z miękkiej wapiennej skały. W takiej skale woda płynie licznymi korytarzami, tworząc gęstą sieć rzek i przepiękne jaskinie z jeziorkami. Z czasem niektóre z nich się zapadają się, tworząc do nich dostęp i wpuszczając światło. Na Jukatanie znajduje się około 2 tys. takich jaskiń. My widzieliśmy dwie cenoty – jedną spacerowaliśmy wyznaczoną trasą między jeziorkami. Jaskinia była pięknie oświetlona, podkreślała w ten sposób wyraźne i piękne formy stalaktytów i stalagmitów. W cenotach można tez pływać i nurkować – tak zwiedzaliśmy drugą jaskinię – woda była cudownie krystaliczna, dzięki temu doskonale było widać piękno dno jaskini.

Wieczór spędziliśmy w centrum Playa del Carmen. Jest to miasto, które dwie dekady temu było nikomu nie znane, a dziś ma już 50 tys. mieszkańców i rozwinęło się głównie dzięki turystyce. Wieczorami turyści ściągają tu na słynną Avenida 5. Skupiają się tu międzynarodowe restauracje, wyśmienite sklepy z wyrobami ludowymi, niekonwencjonalne hoteliki, puby oraz liczne sklepy .

My na spędzenie wieczoru wybraliśmy świetne miejsce z muzyką rockową na żywo, zlokalizowane przy i na plaży. Bawiliśmy się rewelacyjnie!
Ile przeróżnych atrakcji dostarcza Meksyk. To niesamowite jak wiele można przeżyć tu jednego dnia, na szczęście to jeszcze nie koniec, jest wiele ciekawych miejsc jeszcze przed nami. Nie możemy się już doczekać!

(Fot. główna – nosha/CC BY-SA 2.0)

Pobierz bezpłatną aplikację TUI